.

.

Odwiedziny

.

.

sobota, 15 czerwca 2013

Debiut z wikliną papierową i koślawym koszyczkiem :)

Sesja zdana!! Mam wakacje!! =) Nareszcie mogę się zająć czymś przyjemniejszym niż pisanie prac i nauka do egzaminów. Przepraszam Was,że tyle mnie nie było, ale postaram się nadrobić zaległości. Serdecznie dziękuję wszystkim tak aktywnie zapisującym się na moje rozdanie oraz witam wszystkich nowych obserwatorów. Już niebawem będzie Was 100 =) Cieszę się bardzo...
 Teraz widzę jest moda na wyroby z wikliny papierowej , więc i ja postanowiłam spróbować swoich sił w tej dziedzinie. Od razu muszę powiedzieć,że podziwiam i gratuluję cierpliwości dla wszystkich, którzy się tym zajmują. Wyplatanie nie jest samo w sobie trudne czy pracochłonne, ale zwijanie tych rurekz papieru..... koszmar!!!!..... Bolą palce, kartki się drą, a to w złą stronę się zwiną, a to za luźno, a to jeszcze coś innego... o matko, szału można dostać, ale jak się opanuje już technikę skręcania rurek to już jest łatwiej. Oto mój koślawy koszyczek. Jak na pierwszy wyrób jestem nawet zadowolona. Jest on przeznaczony na moje klamoty więc nie przejmuję się drobnymi mankamentami w splocie czy pomalowaniu. Planowałam pomalować go farbą w aerozolu, bo ładniej pokryłaby wszystkie miejsca i każdą rureczkę byłoby widać, ale miałam tylko emulsję akrylową i niestety okazała się ciut za gęsta. Spód ozdobiłam techniką decoupag'e. Efekt końcowy uważam za udany. Trening czymi mistrza więc na pewno nie poprzestanę na tym jednym "gniotku" i już kręcę rureczki na coś innego.....  Pozdrawiam serdecznie i życzę słonecznego, pięknego i ciepłego weekendu.





3 komentarze:

  1. Koszyczek jak na pierwszy raz wyszedł naprawdę rewelacyjnie! Mój debiut w wiklinie papierowej nawet nie nadawał się do publicznego pokazania:D Początki w skręcaniu rurek miałam podobne jak
    Twoje, a obecnie jest to dla mnie relaksujące zajęcie:) Jeszcze troszkę a zobaczysz, jak będziesz szybciutko zwijać:) Czekam na kolejne Twoje prace w tej technice:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje:) A koszyczek wyszedł świetnie:) I ma motyw w moim ulubionym kolorze:) Pozdrawiam i zapraszam do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Brawoooo!!!Jak na debiut-wyszło extra!!! A moje jakie były koślawe he he :) Nie martw się-trening uczyni z Ciebie mistrzynię koszyczków,ale uważaj,bo to uzależnia...Ja przestałam lepić dla wyplatania...
    Pozdrawiam serdecznie <3

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku.
Dziękuję,że poświęciłeś swój czas aby zatrzymać się tu na chwilę. Dziękuję też za każde miłe słowo, które zostawiasz.Rękodziełem nie zajmuję się profesjonalnie. Jest to moje hobby i miły sposób na twórcze spędzenie wolnego czasu. Prace są różne, lepsze i gorsze i zawsze milej usłyszeć pochwałę niż krytykę. Krytyka jest bardzo potrzebna, bo otwiera oczy na różne rzeczy, których czasami się nie dostrzega. Mam jednak ogromną prośbę - anonimowość w sieci nie zwalnia od zachowania kultury osobistej i nie daje prawa do poniżania, ośmieszania i szydzenia z innych. Uszanuj więc mój czas i serce, które wkładam w wykonane prace, nawet jeśli Ci się nie do końca podobają.
Pozdrawiam Ania.